foto - ag.com
Chiny - Malezja - Hong-Kong
Kambodża - Laos - Tajlandia
Wietnam - Singapur - Makau
Logowanie
login:
hasło:
Zapamiętaj mnie
Shanghai

Foto-ekwipunek

Newsletter
Zawsze aktualne informacje
Jesteś tutaj: Start > Informacje o: > Foto-ekwipunek

Opis mojego foto-ekwipunku


Ut tellus dolor, dapibus ege lemen tumrsus eleifend, nean auctor wisi. Aliquam erat volutpat. Duis aturpis. Integer rutrum ante eu.


Ut tellus dolor, dapibus ege lemen tumrsus eleifend, nean auctor wisi. Aliquam erat volutpat.


Ut tellus dolor, dapibus ege lemen tumrsus eleifend.


Ut tellus dolor, dapibus ege lemen tumrsus eleifend, nean auctor wisi. Aliquam erat volutpat.

Opis mojego foto-ekwipunku - kliknij na zdjęcia, żeby 'skoczyć' do opisów


Aparat Canon EOS 1D
Aparat kupiłem metodą wysyłkową w USA (koleżanka pomogła z formalnościami) w maju 2003. Powody, dla których dokonałem tego zakupu to - chciałem cyfrowy aparat, ze względu na możliwość natychmiastowego podglądu rezultatów oraz - w dłuższym okresie czasu - niższe koszty ze względu na brak potrzeby wywoływania filmów oraz ewentualnie skanowania, czy drukowania odbitek. Chciałem aparat, który będzie bardzo dobrze zabezpieczony przed kurzem i wodą. Powiększenie obrazu 1.6x jakie występuje w tańszych modelach było dla mnie za duże. Chciałem też mieć aparat, w którym miałbym pełną kontrolę nad wszystkimi funkcjami.
Aparat kupiłem w Stanach, ponieważ tam cena była najatrakcyjniejsza.

Od maja 2003 do lutego 2004 zrobiłem ponad pięć tysięcy zdjęć.

Co lubię:
Aparat jest wodoszczelny (do pewnego stopnia oczywiście - i po Problemie z Deszczem wolę się z robieniem zdjęć w deszczu nie wygłupiać), jakiś czas temu spędziłem prawie godzinę robiąc zdjęcia w ulewnym deszczu i jedyne, na co musiałem uważać, to żeby krople wody nie zachlapały soczewki (od razu wyjaśniam, że miałem wtedy założony obiektyw 70-200 IS, który również jest szczególnie dobrze zabezpieczony przed wodą, inne obiektywy by się nie nadawały).

Jest duży i ciężki (mantra powtarzana przez prawie wszystkich oceniających), ale pasuje bardzo dobrze do dłoni, jest dobrze wyważony i dobrze się go używa z moimi (tak samo) dużymi i ciężkimi obiektywami.

Podoba mi się pionowy uchwyt, zwłaszcza, że lubię ten format i często go używam.

Łącze Firewire (IEEE 1394) szybko kopiuje zdjęcia z karty pamięci na twardy dysk komputera (albo przenośny twardy dysk, używam takiego w czasie dłuższych wyjazdów).

Podwójny (RAW i JPEG) sposób zapisywania zdjęć. Zazwyczaj korzystam z tej opcji, RAW na wypadek, gdybym potrzebował specjalnie dużej odbitki (pliki w tym formacie mają 23 MB), JPEG do internetu.

Menu jest dość proste w obsłudze, trzeba tylko spędzić trochę czasu na przyzwyczajeniu się do poszczególnych kombinacji przycisków i pokręteł.

Nie lubię:
Balans kolorów (colour balance). W nocy najlepiej zostawić go w pozycji Auto, ponieważ pozostałe (słonecznie, cień, pochmurnie, tungsten, fluorescent) mają problemy z dobraniem właściwego koloru, zwłaszcza kiedy jest wiele źródeł światła różnego rodzaju (na przykład na ulicy).

Gniazdko Firewire obluzowało się po kilku miesiącach - rusza się, kiedy podłączam lub odłączam kabel. Nie jest to w tej chwili wielki problem, ale bardzo mnie to denerwuje, bo trochę się boję, że kiedyś wyrwę gniazdko z aparatu razem z kablem, poza tym aparat, który kosztował 3600 dolarów nie powinien mieć takiej usterki tak szybko.

Brak opcji zoomowania na ekranie z tyłu aparatu. Nie problem, tradycyjne aparaty (na film) nie mają w ogóle żadnej opcji podglądu, dopóki nie odbierze się filmu z wywołania, ale kilka dość ważnych zdjęć mi przepadło, bo ta część klatki, na której mi zależało okazała się być nieostra. do góry

Obiektyw EF 180mm f/3.5 L Makro
Nie używam tego obiektywu za często, szkoda, ale nie mam tutaj w Szanghaju za wielu możliwości robienia zdjęć makro (motyle i robaczki mnie interesują najbardziej).
Obiektyw jest ciężki, ale zanim kupiłem statyw używałem go zawsze w połączeniu z ciągłym ustawianiem ostrości (continuous) i maksymalną liczbą klatek na sekundę - co, w mojej opinii, jest łatwiejszym sposobem robienia tego rodzaju zdjęć, bo statyw nie ogranicza mi swobody ruchów, a prędkość 8 klatek na sekundę eliminuje większość przypadków poruszenia obrazu. Masa jest co prawda zdjęć, które się nie nadają do niczego, ale podgląd plus przycisk 'kasuj' się właśnie po to na cyfrowych aparatach znajdują.

Co lubię:
Bardzo bliska minimalna odległość. Odwzorowanie w skali 1:1. Fantastyczna ostrość i odwzorowanie szczegółów. Odwzorowanie kolorów.
Jakość wykonania. Jakiś czas temu, kiedy zakładałem ten obiektyw na statyw, obiektyw się obluzował i spadł na betonową podłogę z wysokości ponad pół metra. Przestraszyłem się nie na żarty, ale jak dotychczas nic się złego nie stało.

Obiektyw 'łapie' ostrość błyskawicznie i bezbłędnie, ale tylko jeżeli nowa odległość nie jest za duża (kilka centymetrów).

Nie lubię:
Jeżeli odległość jest duża wtedy obiektyw 'poluje' bardzo długo, ale biorąc pod uwagę jaką różnicę odległości musi pokonać (48cm do nieskończoności) to nie jest to niespodzianką. do góry

Obiektyw 28-70mm f/2.8 L, standardowy zoom.
Mój pierwszy obiektyw serii L i jego wiek zaczyna już być widać. Obiektyw, a zwłaszcza osłona przeciwsłoneczna są naznaczone od całej masy zadrapań i uderzeń. Pokrętło zmiany ogniskowej jest trochę luźne i kiedy nim obracam to czuję, że przy niektórych ogniskowych zmienia się opór.
Ten obiektyw jest przeze mnie najczęściej używany, chociaż ostatnio coraz częściej sięgam po telezoom'a, żeby być bliżej i widzieć więcej detali. Trochę więcej milimetrów na dłuższym końcu (np. 28-120) bardzo by mi się przydało.

Obiektyw jest bardzo porządnie zbudowany (mimo, że w dotyku jest dość 'plastikowy'), dwa lata temu przeżył bez problemów - chociaż wtedy zaczęły się problemy z płynnością obrotu pierścienia do zmiany ogniskowej - wypadek, po którym mój nadgarstek był przez kilka tygodni w bandażach.

Co lubię:
Jakość budowy, jaka jest cechą wszystkich obiektywów serii L - odwzorowanie kolorów, ostrość, odwzorowanie szczegółów.

Nie lubię:
Nie mam zastrzeżeń, może oprócz tych ekstra milimetrów na długim końcu. do góry

Obiektyw 20mm f/2.8, szerokokątny:
Mój pierwszy obiektyw Canona - wcześniej miałem obiektywy innych producentów. Kiedy porównałem odbitki z pierwszego filmu naświetlonego przy użyciu tego obiektywu ze starszymi, obiecałem sobie, że nie będę więcej tych starych obiektywów używał. Odbitki były ostrzejsze, bardziej wyraziste, kolory głębsze.
Ten obiektyw nie jest produktem serii L, ale moim zdaniem jest równie ostry.

Co lubię:
Obiektyw jest maleńki i lekki, oprócz tego bardzo podobają mi się (ale to jest subiektywna opinia), zniekształcenia wywołane tą ogniskową.
Oprócz tego - to co zawsze - kolor, ostrość, etc...

Nie lubię:
Problem z tzw. flare jest dość poważny, ale wystarczy o nim pamiętać i nie ma sprawy.
Oprócz tego musiałem kupić osłonę przeciwsłoneczną oddzielnie, po kilku miesiącach poszukiwań. do góry

Obiektyw 70-200mm f/2.8 L IS, telezoom:
Najnowszy dodatek do mojej kolekcji, który kupiłem, bo zacząłem potrzebować czegoś dłuższego niż 70mm.
Spędziłem trochę czasu zastanawiając się, który obiektyw wybrać - trzy obiektywy 70-200 mm (f/4, f/2.8, f/2.8 IS) oraz 35-350 mm. W końcu zdecydowałem się na 70-200 IS ze względu na Stabilizację Obrazu (IS). Mam statyw, ale wolę podróżować �lekko� - chociaż to trochę oksymoron, biorąc pod uwagę ile waży mój obecny sprzęt. Wolałbym też mieć tylko jeden obiektyw na stałe zamontowany do aparatu, zamiast zmieniać je co chwilę - ale 35-350 przegrał, bo nie miał IS.

(Trochę się wkurzyłem kiedy tuż po zakupie Canon ogłosił, że niedługo wejdzie na rynek nowy obiektyw 28-300 IS, bo - mimo, że trochę za wolny na długim końcu - byłby dla mnie idealny).

Co lubię:
Jakość wykonania, jakość zdjęć, IS naprawdę działa.

Nie lubię:
Obiektyw jest strasznie długi, zwłaszcza z założoną osłoną przeciwsłoneczną, bardzo łatwo jest nim w coś zawadzić i potencjalnie go uszkodzić.
Łatwo jest niechcący zmienić pozycję przełączników ostrości (ręczna/automatyczna).
Obiektyw jest bardzo ciężki, czuć to, jeżeli go trzeba długo nosić w torbie na ramieniu, chociaż, kiedy go się używa to jego waga nie jest specjalnym problemem. do góry

"Przedłużacz" Extender EF 2x II
Kupiłem go w styczniu 2006, specjalnie przed podróżą do Malezji i Singapuru, gdzie wiedziałem, że będę miał okazję do robienia zdjęć ptaków. Przedłużacze (ten, który mam, 2x, oraz 1.4x) spełniają rolę, nazwijmy to, super-telefoto dla ubogich. Ich zadaniem jest wydłużenie ogniskowej obiektywu, odpowiednio razy 2, albo razy 1.4. W ten sposób na przykład obiektyw EF 70-200mm staje się obiektywem 140-400mm.

Plusy - extender jest stosunkowo tani, lekki, można go zakładać na aparat i zdejmować wedle woli, w zależności od tego jaka akurat ogniskowa jest potrzebna. Jest wodoszczelny (do pewnego stopnia oczywiście).
Minusy - cierpi trochę jakość zdjęć (chociaż ja nie mam zastrzeżeń), nie ma oczywiście porównania z jakością zdjęć wykonanych obiektywem o stałej ogniskowej np. 400mm (ale taki obiektyw waży kilka kilogramów i kosztuje kilka tysięcy dolarów). Również trzeba iść na kompromis, jeżeli chodzi o maksymalny czas otwarcia przesłony.
Wyjaśnienie - obiektyw 70-200mm f/2.8 z założonym extenderem staje się obiektywem 140-400mm f/5.6, a obiektyw makro 180mm f/3.5 - 360mm f/4.5 - powoduje to, że potrzeba więcej światła (dłuższy czas naświetlania), żeby wykonać prawidłowo naświetlone zdjęcie. do góry

Kontroler multimedialny Contour ShuttlePro 2
Fantastyczne urządzenie, absolutnie niezbędne dla kogoś, kto spędza dużo czasu przy komputerowej obróbce zdjęć, budowaniu stron www, komponowaniu muzyki, etc. Obsługuje kilkadziesiąt programów, można korzystać z zaprogramowanych przez producenta ustawień, albo samemu dowolnie zaprogramować funkcje 15 przycisków i dwóch pokręteł.
Tzw. workflow, szybkość pracy, jak się już opanuje obsługę, wzrasta niesamowicie, np. żeby wykonać następującą operację (przy budowie stron www w programie Dreamweaver): otwórz stronę, skopiuj fragment tekstu, zamknij, otwórz inną stronę, wklej ten tekst, zapisz, zamknij - przy użyciu myszki: 18 ruchów myszą/klikania (mniej więcej, tyle mi wyszło). przy użyciu kombinacji ShuttlePro/myszy: 11. Może to nie najbardziej przekonujący przykład, ale biorąc pod uwagę, że nie trzeba kombinować myszą z opadającymi menu, tylko przyciska się kombinacje klawiszy na kontrolerze i na myszce - oszczędza się mnóstwo czasu.

Jedyne zastrzeżenie jakie mam, to czasami klawisze nie są tak czułe jakby mogły i muszę np. przycisnąć jeszcze raz, mocniej, bo za pierwszym razem nie zadziałały.

Urządzenie kupiłem metodą wysyłkową w Stanach Zjednoczonych, cena 100 dolarów plus koszt wysyłki.

Statyw Manfrotto Carbon One 441 z głowicą 141 RC:
Mam go od niedawna, więc ta ocena będzie bardzo krótka. Wydaje mi się, że jest bardzo stabilny, jest lekki (mniej niż 2kg), rozciągnięty na pełną długość (tylko nogi, bez centralnej kolumny) jest na tyle wysoki, że prawie nie muszę się pochylać. do góry

Mam pewne zastrzeżenia co do mechanizmu zwalniającego (punkt, w którym statyw łączy się z aparatem/obiektywem). Kilka razy nosiłem statyw z zamontowanym aparatem i nic się nie stało, ale niedawno zakładając jeden z obiektywów na głowicę udało mi się go upuścić na beton, bo myślałem, że jest już bezpiecznie zamontowany, a okazało się, że to nie jest prawda.

Karta pamięci Lexar 1GB 32x Pro:
Cóż mogę powiedzieć, 1GB wystarcza na około 200 zdjęć w formacie RAW+JPEG(small), przy czułości ISO 200.
Liczba zdjęć jakie się mieszczą na karcie zależy między innymi od czułości i od formatu, na przykład samo JPEG w najmniejszej rozdzielczości mieści około tysiąca sztuk.

dokładniejsze dane techniczne można znaleźć na stronach www.canon.com.pl, www.manfrotto.com, www.digitalfilm.com, www.contourdesign.com,

zdjęcia pobrałem z ww stron

Adres centrum serwisowego Canona w Szanghaju:
381 HuaiHai Lu, ZhongHua Tower, 13 piętro
tel.: 021 6391 6511

01.2008
Polityka prywatności | Ostatnia modyfikacja: 13.07.2010 16:07 | Powered by Actualizer CMS
Tworzenie stron www Projektowanie stron www